Do kradzieży doszło pod koniec czerwca na terenie Staszowa. Do miejscowej komendy zgłosił się 42-letni mieszkaniec gminy Rytwiany, który poinformował o zniknięciu należącego do niego roweru.
Jednoślad został pozostawiony na stojaku przed jedną ze stacji paliw. Pokrzywdzony oszacował jego wartość na około 1000 złotych.
Kryminalni wytypowali podejrzanego
Sprawą zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Staszowie. Policjanci gromadzili informacje i sprawdzali, kto mógł mieć związek z kradzieżą.
W wyniku podjętych działań wytypowali 34-letniego mieszkańca Rytwian. W poniedziałkowe popołudnie funkcjonariusze złożyli mu niezapowiedzianą wizytę.
Podczas rozmowy z policjantami mężczyzna przyznał się do kradzieży. Niedługo później mundurowi odzyskali skradziony rower.
Rower wrócił do właściciela
Odzyskany jednoślad został przekazany 42-letniemu właścicielowi. Mężczyzna uniknął w ten sposób finansowej straty, choć przez blisko miesiąc nie wiedział, czy jeszcze zobaczy swoją własność.
34-latek odpowie teraz za kradzież przed sądem. Zgodnie z Kodeksem karnym za takie przestępstwo grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Sprawa pokazuje, że nawet po upływie kilku tygodni od zgłoszenia policjanci mogą dotrzeć do osoby podejrzanej i odzyskać skradzione mienie.