Hulajnogi elektryczne na drogach i chodnikach to dziś codzienność. Wciąż jednak nie wszyscy użytkownicy pamiętają, że korzystanie z takiego środka transportu wiąże się z obowiązkiem przestrzegania przepisów i zachowania szczególnej ostrożności.
Przekonał się o tym 40-letni mieszkaniec Połańca, który w czwartkowe przedpołudnie doprowadził do niebezpiecznego zdarzenia z udziałem samochodu osobowego.
Zjechał z chodnika prosto pod samochód
Według ustaleń funkcjonariuszy 40-latek poruszał się hulajnogą elektryczną po chodniku. W pewnym momencie postanowił zjechać na asfaltową drogę.
Nie zachował jednak szczególnej ostrożności i wjechał pod przejeżdżającego forda, którym kierował 44-letni mężczyzna.
Siła zdarzenia była na tyle duża, że użytkownik hulajnogi przeleciał przez maskę samochodu, a następnie uderzył o chodnik.
Trafił do szpitala z obrażeniami głowy
Na miejsce wezwano służby. 40-latek z obrażeniami głowy został zabrany do szpitala na badania.
Na szczęście zdarzenie nie zakończyło się poważniejszymi konsekwencjami. Mężczyzna doznał ogólnych potłuczeń.
Był pod wpływem środków odurzających
Dalsze czynności wykazały, że 40-latek kierował hulajnogą elektryczną, znajdując się pod wpływem środków odurzających.
Policjanci przypominają, że jazda hulajnogą elektryczną po alkoholu lub po narkotykach jest poważnym wykroczeniem drogowym. Za takie zachowanie grozi mandat w wysokości 2500 złotych. Funkcjonariusze mogą również skierować sprawę do sądu.
Hulajnoga elektryczna to nie zabawka
Służby apelują o trzeźwość, rozsądek i stosowanie się do przepisów. Hulajnoga elektryczna może wydawać się prostym i wygodnym środkiem transportu, ale w zderzeniu z samochodem jej użytkownik jest szczególnie narażony na poważne obrażenia.
Chwila nieuwagi, zbyt szybka jazda, nagły manewr albo prowadzenie pod wpływem alkoholu czy środków odurzających mogą doprowadzić do tragedii.
Zdarzenie w Połańcu zakończyło się na potłuczeniach, ale jego przebieg pokazuje, jak niewiele trzeba, by codzienna jazda hulajnogą zmieniła się w niebezpieczny wypadek.