Poszedł na grzyby i nie wracał. 33-latka odnaleziono 9 km od domu

Nie zabrał telefonu, więc bliscy nie mogli się z nim skontaktować. Gdy rodzinne poszukiwania nie przyniosły rezultatu, o pomoc poproszono policję. 33-letniego mieszkańca gminy Osiek odnaleziono w lesie kilkanaście minut przed godziną 22. Był dziewięć kilometrów od domu.

Foto ilustracyjneFoto ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Foto: Stock Adobe
Konrad Koneczny

We wtorek około godziny 18.30 do dyżurnego staszowskiej policji zadzwoniła zaniepokojona matka mężczyzny. Powiedziała, że jej syn wyszedł około godziny 14 na grzyby w pobliżu domu i dotąd nie wrócił. Jak zaznaczyła, taka sytuacja wcześniej się nie zdarzała.

Początkowo bliscy szukali 33-latka na własną rękę. Nie udało im się jednak go odnaleźć. Mężczyzna nie miał przy sobie telefonu, co uniemożliwiało nawiązanie z nim kontaktu.

Dyżurny skierował do poszukiwań wszystkie dostępne patrole. W działaniach uczestniczyli policjanci ze Staszowa i Połańca, strażacy, żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej oraz funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei.

Teren sprawdzano z udziałem przewodnika z psem służbowym. Wykorzystano także quady i drona. Policjanci sprawdzali również dostępny monitoring.

Przełom nastąpił kilkanaście minut przed godziną 22. Połanieccy kryminalni odnaleźli mężczyznę w lesie, w odległości dziewięciu kilometrów od jego domu.

Na miejsce wezwano karetkę pogotowia. Po badaniu 33-latek został przekazany pod opiekę rodziny.

Policjanci przypominają, by na leśne wyprawy zabierać naładowany telefon. Apelują również, aby nie zwlekać z powiadomieniem służb, gdy czyjaś przedłużająca się nieobecność budzi niepokój. Nawet w pozornie znanym terenie zmęczenie czy zmienna pogoda mogą utrudnić odnalezienie drogi powrotnej.

Wybrane dla Ciebie